Prace zgłoszone w konkursie na relację z rajdu rowerowego „Doliną Strugi”.

Marta Piątek – Relacja z Rajdu 

29.07.2013 – poranek tego dnia przywitał nas chmurami i postraszył deszczem. Jednak później z każdą godziną aura stawała się coraz bardziej przyjazną.. O godzinie 9.30 wszyscy uczestnicy V Regionalnego Rajdu Rowerowego „Doliną Strugi” stawili się przy budynku GOK-u w Mykanowie. Po wpisaniu się na listę i uiszczeniu odpowiedniej opłaty, dostaliśmy pamiątkowe plakietki, mapy regionu, foldery Stowarzyszenia „Razem na wyżyny” zawierające trasy rowerowe i butelkę wody. Młodsi uczestnicy imprezy zostali również zaopatrzeni w kamizelki odblaskowe. Wstępne przemówienie pana Adama Wochala dotyczące spraw organizacyjnych zawierało także informację o liczbie uczestników: na przewidywane 100 osób, stawiło się przeszło 140. Ta liczba cieszy, ponieważ oznacza to, że ludzie coraz chętniej się ruszają.

Parę minut po 10 i… Start! Przecięliśmy plac przed kościołem w Mykanowie, kierując się w stronę najwyższego wzniesienia w okolicy (które później mieliśmy jeszcze zdobywać od drugiej strony). Wjazd na pagórek, chwila ulgi i zanim dobrze zdołaliśmy się rozpędzić zjeżdżając, skręt w prawo w kierunku Grabowej. Jakość drogi uległa znacznemu pogorszeniu- kamienie zostały zastąpione błotem i głębokimi kałużami. Jednak dzielnie parliśmy naprzód.

Gdy przejeżdżaliśmy pod trasą DK1 do Łochyni, rozdzwoniły się dzwonki rowerzystów. Co pewien czas nasi przewodnicy zatrzymywali się, by ci, którzy zostali w tyle, mieli szansę dogonić resztę uczestników.

Pierwszy dłuższy postój miał miejsce nad „Zbiornikiem Madalinka”. Nikt jeszcze nie odczuwał jednak zbytniego zmęczenia, więc po stosunkowo krótkim czasie ruszyliśmy dalej. Przejechaliśmy przez Kościelec i Karolinę, po czym przemierzaliśmy leśny dukt w kierunku Borowna. Był to chyba najtrudniejszy i najbardziej błotnisty odcinek rajdu. W niektórych miejscach zaistniała wręcz konieczność przeprowadzenia roweru. Skręciliśmy w stronę Łochyni , do której prowadziła nas aleja lipowa, pomnik przyrody. Ogłoszono nawet konkurs (z nagrodą) na policzenie wszystkich lip. Jednak nikt nie podjął się tego trudnego zadania (jak się później okazało, lip jest niewiele ponad 300). Przejechaliśmy wśród łąk i pól, tunelem pod trasą do Grabowej, gdzie zatrzymaliśmy się na odpoczynek przy remizie OSP.

Późniejsza trasa odbiegła w pewnym stopniu od planowanej. Nasi przewodnicy zmodyfikowali ją ze względu na trudne warunki panujące na drogach gruntowych. Jadąc wśród pól, dotarliśmy do miejscowości Jamno, później minęliśmy Adamów. Przy Domu Ludowym Rusinów mieliśmy kolejny postój. Rozkoszowaliśmy się cieniem drzew i smakiem słodkich bułek zapewnionych przez organizatorów. Po odpoczynku został nam do przebycia ostatni już etap rajdu: przez Rusinów, Stary Cykarzew, drogą przez las do Mykanowa. Wyczerpani zdobywaliśmy wspomniane już wzniesienie od drugiej strony.

Na mecie czekała na nas grillowana kiełbasa i losowanie nagród. Mimo zmęczenia nie opuszczał nas dobry humor i radosne podniecenie. Nagroda główna- rower turystyczny trafił w ręce dziewczynki z Częstochowy, spędzającej swoje wakacje w Lubojnie. Poza tym rozlosowano gadżety gminy Mykanów, parasole, książki promujące region, rozdano inne drobiazgi, m.in. breloki.

Wszyscy szczęśliwie dotarli do końca trasy, zarówno kilkuletni uczestnicy, jak i ci, których głowy czas już przyprószył siwizną, młodzież i dorośli. Nie obyło się oczywiście bez kilku niegroźnych upadków i pęknięcia dętki (na co organizatorzy byli przygotowani). Nad naszym bezpieczeństwem podczas przejazdu przez bardziej ruchliwe, niebezpieczne drogi czuwała straż gminna i policja. Na pewno niezapomniany i jednocześnie zabawny widok stanowiły mijane pieski zastygłe w bezruchu, zdezorientowane na widok tylu rowerzystów, zastanawiające się, kogo gonić.

Ten rajd to była jedna wielka parada rowerów. Można było zobaczyć stare i nowe, super wyposażone i całkiem zwyczajne. Wniosek: nie liczy się posiadany sprzęt, liczą się chęci. Z niecierpliwością czekamy na kolejne takie imprezy w regionie.

Marta Piątek

Dominika Filipiak –  „Doliną Strugi”- V Regionalny Rajd Rowerowy 

W sobotę, 29 czerwca odbył się już piąty Regionalny Rajd Rowerowy, tym razem pod nazwą „Doliną Strugi”. Organizatorami byli, tak jak w poprzednich latach: Fundacja „Szerokie Horyzonty”, Bank Spółdzielczy w Mykanowie, Stowarzyszenie „Razem na wyżyny” oraz Gminny Ośrodek Kultury w Mykanowie.

Zbiórka uczestników rajdu miała miejsce o godz. 9:30 koło Gminnego Ośrodka Kultury w Mykanowie. Tam rowerzyści dostali plakietki, kupony oraz wodę mineralną na drogę. Dzieci i młodzież otrzymali także odblaskowe kamizelki. Następnie uczestnicy zostali poinformowani o długości i torze trasy, z jaką później przyszło nam się zmierzyć. Około godziny 10:00 cały peleton wyruszył spod GOK-u.

Pierwszym, poważnym wyzwaniem na naszej drodze była górka mykanowska (257 n.p.m.), wchodząca w skład pasama wzniesień, Pagórów Mykanowskich.Nie dojechaliśmy jednak do lasu, bo skręciliśmy na wschód, w kierunku Grabowej. Tu czekało na nas kolejne wyzwanie- błoto. Przejechaliśmy jednak bez problemu i poza brudnymi rowerami i ubraniami, nikomu nic się nie stało. Następnie ruszyliśmy trasą DK1 do Łochyni, skąd dojechaliśmy do Madalina, gdzie nad „Zbiornikiem Madalinka” około godz.11:00 odbył się pierwszy postój.

Następnie jedziemy w kierunku Kościelca i Karoliny skąd kierujemy się, leśnym duktem do Borowna a następnie na zachód do Łochyni, skąd już krótka droga do Grabowej, gdzie następuje kolejny postój. Później jechaliśmy przez Bogusławcice, w gminie Kruszyna w kierunku dawnych borów ks. Lubomirskich. Po dojechaniu do leśniczówki „Wapiennik” zawróciliśmy do Jamna. Po dojechaniu do Domu Ludowego w Rusinowie nastąpił ostatni już postój. Mogliśmy tam pożywić się ufundowanymi przez sponsorów słodkimi bułkami.

Niestety ostatni odcinek drogi został zmieniony z powodu błota. Pojechaliśmy zatem w kierunku Starego Cykarzewa a następnie przez las. Poźniej po raz drugi przyszło nam się zmierzyć z górką mykanowską (257 n.p.m.). Ogółem cała trasa miała około 30 km.

Około 14:15 wszyscy byli już na placu koło Gminnego Ośrodka Kultury w Mykanowie, gdzie na nas, zmęczonych rowerzystów, czekał grill i woda. Kiedy wszyscy już pożywili się i napili, przyszedł czas na rozlosowanie nagród. Główną nagrodę, jaką był rower terenowy, wygrała Jennifer z Częstochowy. Między innymi fantami znalazły się: parasole, pendrive, kubki oraz czapki z godłem gminy Mykanów i wiele innych.

Warto wspomnieć, że podczas całego rajdu mogliśmy podziwiać wspaniałe krajobrazy oraz zabytki historyczne. Zaraz po wyruszeniu, zobaczyliśmy kościół w Mykanowie pod wezwaniem św. Leonarda Opata z 1836 roku, figurę św. Jana Nepomucena z 1808 roku. Podczas całej drogi mogliśmy pooglądać wspaniałe krajobrazy z naszej gminy, o których istnieniu nie wiedzieliśmy. Prawdopodobnie teraz, kiedy już je zobaczyliśmy będziemy wracać do nich z rodzinami i znajomymi. Ludzie byli serdeczni i pomocni. Udowodnili, że nie ważny jest sprzęt czy wiek, tylko serce. Czekamy na kolejny rajd.

Dominika Filipiak

Komentarze są wyłączone.